Całe życie poświęcone polowaniu na gołębie z wabikami | Geoff Garrod

Autor: Geoff Garrod, zdjęcia: Richard Faulks
W tym artykule doświadczony strażnik łowiecki Geoff Garrod opowiada, jak dziecięca pasja do polowania na gołębie z wabikami przerodziła się w zamiłowanie na całe życie. Dzieli się również tradycyjnymi umiejętnościami terenowymi i technikami, które przez dziesięciolecia kształtowały jego sposób polowania. Obejrzyj poniższy film, aby zobaczyć Geoffa w akcji podczas dnia polowania na gołębie w Wielkiej Brytanii, zarejestrowanego kamerą ShotKam Gen 4 z perspektywy strzelca.
Jak odkryłem swoją pasję do polowania na gołębie z wabikami
Polowanie na gołębie z wabikami jest moją życiową pasją. Wszystko zaczęło się, gdy byłem małym chłopcem. Mój ojciec zabierał mnie do stanowiska myśliwskiego na gołębie na farmie, na której pracował i gdzie mieszkaliśmy. Musiałem mieć wtedy około siedmiu lat, a ojciec od czasu do czasu pozwalał mi oddać kilka strzałów ze swojej starej jednostrzałowej strzelby Webley & Scott kalibru .410 z zamkiem ślizgowym. Uwielbiałem spędzać z nim czas, jak większość chłopców w tym wieku, a on z czasem coraz bardziej ufał mi z bronią.

Doskonale pamiętam pewien dzień, kiedy ojciec wybierał się na polowanie z wabikami, a ja nie dawałem mu spokoju, prosząc, żeby zabrał mnie ze sobą. Nie miał jednak nabojów kalibru .410, a ja byłem jeszcze zbyt mały, by poradzić sobie z jego strzelbą. Byłem strasznie rozczarowany, ale nadal błagałem, żeby pozwolił mi pojechać. Pamiętam, jak założyłem swoją granatową kurtkę typu duffle z dużymi kołeczkami do zapinania – dokładnie taką jak płaszcz Misia Paddingtona, który nosiło wtedy wiele dzieci. Włożyłem rękę do kieszeni i poczułem się, jakbym znalazł skarb. Było tam siedemnaście nabojów pozostałych z poprzedniego wyjścia. Do dziś pamiętam ekscytację, jaką wtedy poczułem.
Poszliśmy do Parkwood, oddalonego o około trzy czwarte mili od naszego domu, otoczonego polami świeżo zasianych buraków cukrowych, które właśnie zaczynały kiełkować. Musiałem mieć wtedy około dziesięciu lat, a świat na początku lat siedemdziesiątych wyglądał zupełnie inaczej niż dziś. Ojciec usadził mnie w małym stanowisku po jednej stronie lasu, a sam zajął miejsce po drugiej. Miałem już wtedy za sobą sporo strzelania, ale dziś trudno mi sobie wyobrazić, żeby coś takiego mogło się wydarzyć! W siatce maskującej miałem niewielki otwór, przez który obserwowałem nadlatujące ptaki i oddawałem strzały. Nie sądzę, żebym zestrzelił wiele gołębi w locie – większość została trafiona już po wylądowaniu wśród wabików. Udało mi się upolować siedemnaście gołębi siedemnastoma nabojami, które znalazłem, i od tamtej chwili moja miłość do polowania na gołębie rozkwitła na dobre.
Tradycyjne polowanie na gołębie z wabikami a nowoczesne metody
W tamtych czasach na gołębie polowano przede wszystkim dla sportu oraz po to, by mieć jednego czy dwa ptaki do garnka. Oczywiście rolnikom zależało wtedy, tak samo jak dziś, na ograniczaniu liczby gołębi, ponieważ były one równie uciążliwym szkodnikiem upraw jak obecnie. Dziś jednak obowiązuje więcej ograniczeń, znacznie więcej osób poluje na gołębie i z czasem stało się to wręcz całą branżą. W mojej okolicy były chyba tylko trzy osoby, które polowały na gołębie. Wszyscy korzystaliśmy z zestawu wabików, własnych umiejętności terenowych i wojskowej siatki maskującej z demobilu. Obecnie na rynku dostępnych jest niezliczenie wiele gadżetów i urządzeń mechanicznych i jestem przekonany, że każde z nich może być pomocne w pewnym stopniu. Ja jednak już na początku swojej przygody z polowaniem na gołębie świadomie zdecydowałem, że chcę nadal polować tak, jak nauczyli mnie tego mój ojciec oraz miejscowy strażnik łowiecki i mój mentor, Martin Taylor.

Nie mogę zaprzeczyć, że kilka razy próbowałem korzystać z obrotowego wabika (whirlie/rotary). Za pierwszym razem wydawało się, że rzeczywiście pomagał, ale za drugim nie byłem już przekonany, czy zrobił jakąkolwiek różnicę. Dlatego wolę pozostać przy tradycyjnych metodach – torbie plastikowych wabików lub, jeszcze lepiej, martwych ptakach umieszczonych na podstawkach albo zawieszonych na patykach, aby stworzyć naturalny układ. Zdarzało mi się nawet wyjść w teren z tylko jednym martwym gołębiem jako wabikiem i mimo to wrócić z bardzo dobrym wynikiem. Jestem głęboko przekonany, że dokładne rozpoznanie terenu, umiejętności terenowe, znajomość okolicy i właściwe ustawienie stanowiska są podstawą udanego dnia polowania z wabikami. Obserwuj trasy przelotu ptaków, poznaj uprawy, sprawdzaj kierunek wiatru, ustawiaj naturalnie wyglądający układ wabików i starannie wybieraj miejsce na stanowisko. Gadżety zawsze będą miały swoje miejsce i z pewnością nie krytykuję nikogo, kto lubi z nich korzystać, ale ja pozostanę przy tradycyjnym podejściu, bo właśnie tak najbardziej lubię polować. Nic nie sprawia mi większej satysfakcji niż widok gołębia przelatującego nad polem, który dostrzega moje wabiki i kieruje się prosto do nich. Wtedy wiem, że to efekt dobrego rozpoznania i właściwych umiejętności terenowych – wiem, że na ten strzał naprawdę zapracowałem, a to czyni go jeszcze bardziej satysfakcjonującym.
Uważam również, że zwabienie gołębi na bliską odległość jest nieodłącznym elementem wyzwania, jakim jest polowanie z wabikami. Wyruszamy przede wszystkim po to, aby kontrolować populację gatunku uznawanego za szkodnika. Choć dalekie strzały do przelatujących ptaków potrafią dostarczyć wiele emocji, kiedy nadarzy się okazja, naszym celem jest czyste i skuteczne pozyskanie gołębi, a to oznacza zwabienie ich jak najbliżej stanowiska. Rzadko ustawiam wabiki dalej niż dwadzieścia pięć metrów od siebie i staram się, aby większość gołębi znalazła się w odległości od piętnastu do dwudziestu pięciu metrów. Zwabienie ich tak blisko jest wyzwaniem, a czyste trafienie to prawdziwa wisienka na torcie.

Zostałem zawodowym strażnikiem łowieckim w wieku szesnastu lat i ani przez chwilę nie żałowałem tej decyzji. Dzięki wsparciu i wiedzy Martina Taylora zbudowałem satysfakcjonującą karierę, a ochrona upraw stanowi część mojej pracy na posiadłości o powierzchni około 4 000 akrów. To duże gospodarstwo rolne, na którym uprawia się wiele różnych roślin, a gołębie są tu obecne przez cały rok. Dzięki temu moja praca stała się jednocześnie częścią mojej życiowej pasji. Prowadzę również kanał na YouTube i właśnie tam kamera ShotKamjest dla mnie niezwykle cenna. Pozwala mi nagrywać fantastyczne ujęcia, szczególnie z ShotKam Gen 4. To także doskonałe narzędzie treningowe, które pomaga mi analizować gorsze dni – bo takie zdarzają się każdemu z nas. Nie przeglądam nagrań na telefonie jeszcze w stanowisku, ale po powrocie do domu szybko je analizuję i od razu widzę, gdzie popełniłem błąd – najczęściej dawałem zbyt duże wyprzedzenie! Na nagraniach widać ptaka, wyprzedzenie oraz rozrzut śrutu dokładnie z perspektywy strzelca.

Dlaczego wciąż uwielbiam polowanie na grzywacze
Nawet teraz, będąc po sześćdziesiątce, czerpię z polowania na gołębie z wabikami tyle samo radości, co jako chłopiec. Moim zdaniem grzywacz jest najlepszym ptakiem łownym w Wielkiej Brytanii. Żaden inny gatunek nie oferuje takiej różnorodności strzałów, a jego zwinność w locie nie ma sobie równych. Jeśli jeszcze nigdy tego nie próbowałeś, a jesteś pasjonatem strzelectwa, naprawdę warto dać temu szansę.
Znajdź Geoffa Garroda online
- YouTube: Geoff Garrod Shooting
- Instagram: @geoff_garrod63
- Strona internetowa: https://www.geoffgarrod.co.uk/
Czytasz:


